Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedrogo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedrogo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

5ty smak (Łódź)

typ lokalu: bar
lokalizacja: Łódź, ul. Andrzeja Struga 4

kuchnia: pięciu przemian
poziom cen: niski

subiektywna ocena w skali 1-6: 4
www: http://www.facebook.com/5tySmak

Prawie jak bar mleczny, ale trochę inaczej. Takich miejsc, gdzie można smacznie, zdrowo, tanio zjeść, nigdy dość.

5ty smak oferuje kuchnię wegetariańską, a posiłki przygotowywane są tam w oparciu o filozofię kuchni pięciu przemian. W filozofię nie wierzę, ale jeśli w jej efekcie powstaje smaczne jedzenie, to nie mam absolutnie nic przeciwko.

Na pewno nie jest to wyszukana kuchnia, lokal do takiej nawet nie próbuje aspirować. Proste wnętrze, żywe kolory z przewagą czerwieni, proste stoliki i krzesełka dla gości, kilka wygodniejszych foteli, gdzie przyjemniej będzie zjeść ciastko z kawą. I tylko ta "poezja" na ścianach trochę bruździ - yyyy, to tak na serio...? W sumie zawsze przychodzę tam z własną książką, więc jakoś bardzo mi to nie przeszkadza.

Jedzenie jest proste, bez zadęcia. Przy pierwszej wizycie zamówiłam danie dnia - kapuśniak z prażochami - i wpadłam. Teraz już jem obiad w 5tym smaku zawsze, jak jestem w okolicy. W menu nie ma mięsa, ale wybór wcale nie jest taki mały - zawsze kilka zup (świetny barszczyk czerwony z samosami!), curry warzywne, tofu, kotlety z marchewki, pierogi, placki ziemniaczane, leniwe z cynamonem (mniam!), naleśniki. Do tego kompocik. Na deser ciasto marchewkowe i kawa z kardamonem i cynamonem.

Wracam i wracać będę.
Na ten kapuśniak.

sobota, 8 stycznia 2011

De Brasil Browar & Grill - Brazilian Steakhouse (Łódź, Traugutta)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, ul. Traugutta 3

kuchnia: brazylijska, grill
poziom cen: niedrogo
subiektywna ocena w skali 1-6: 2
www: ?

Brazilian Steakhouse wydawał się być świetnym miejscem na wieczorne piwo i niezobowiązującą kolację w większym gronie. Wydawał się.

Był piątkowy wieczór, nie mieliśmy rezerwacji, ale natychmiast po wejściu obsługa się nami zainteresowała, zabrano okrycia do szatni, mimo że było dość pełno zorganizowano stolik na 10 osób - po pięciu minutach od wejścia już siedzieliśmy wygodnie i składaliśmy zamówienie u miłej pani P. Fakt, dziesięć osób, ale 8 osób zamówiło jedzenie i każdy po jednym napoju - więc wydawałoby się, że jest to do ogarnięcia dla przeciętnej kelnerki. Wydawało się.

Sam lokal dość przyjemny, duży, w ofercie piwa własnej produkcji i dość spory wybór przekąsek i dań z grilla (głównie mięsa, choć w karcie zaplątały się też jakieś sałatki czy krewetki). Głośno, ale na wieczór przy piwie ujdzie.
0:15 zostaje sprzątnięte 9 z 10 nakryć - okazuje się, że nie będą potrzebne.

Przez trzydzieści minut od złożenia zamówienia status jego realizacji nadal nie uległ zmianie. Zaczynamy się niepokoić.

0:30 podano 5 zamawianych sałatek.

0:35 pojawiają się przystawki do jednego z zamówionych dań.

0:35 doniesione zostały 2 (dwa) z zamawianych 10 (dziesięciu) napojów - cola light oraz caipirinha. Czekamy jeszcze na 7 piw i jedną colę zero.

0:40 podano dania dla 6 i 7 osoby. Mamy już 7 (siedem) z 8 (ośmiu) zamawianych dań (ósme niestety nie dotrze w całości już nigdy). Osiem osób nadal nie dostało jeszcze żadnego napoju.

0:45 przemiła pani P. donosi 2 napoje i 3 piwa (na dwie raty, w końcu ma tylko dwie ręce, tak? taca jest wynalazkiem nieznanym bądź nielubianym w Brazilian Steakhouse) i pyta, czy napoje są już w komplecie. Patrzymy na nią z lekkim niepokojem i odpowiadamy, że NIE, mamy 7 napojów na 10 osób, które siedzą przy stoliku - z prostej matematyki wynika zatem, że 3 (trzy) osoby wciąż nie dostały NIC do picia, chociaż zamówienie złożyły 40 minut wcześniej.

0:55 doniesione zostają 3 pozostałe napoje. Dwa przyjęte z umiarkowanym entuzjazmem, trzeci odesłany do kuchni, gdyż pisząca te słowa zdążyła już skonsumować swoje krewetki i lekko się zirytować - cóż, może 55 minut na doniesienie coli z baru to akceptowalny standard obsługi w tym lokalu, nie znam się aż tak na kuchni brazylijskiej.

1:00 - 1:30 - donoszone są kolejne składniki głównego dania (niby tak miało być, że jeden po drugim, ale czy na pewno pierwsze dwadzieścia minut przy sałatkach i kolejne dwadzieścia minut przy puree ziemniaczanym i ryżu, który miał być ryżem z fasolą to zamysł szefa kuchni?).

1:30 prosimy po raz drugi o doniesienie ryżu z fasolą i brakującego rodzaju mięsa. Przemiła pani P. w odpowiedzi przynosi nam zupę fasolową (że niby jak wrzucimy do niej podany wcześniej ryż, to uzyskamy ryż z fasolą?), szaszłyku z kurczaka z papryką nie będzie nam niestety dane skosztować. W międzyczasie na stół wjechały dwa inne, niezamawiane gatunki mięs, więc w sumie jesteśmy na plusie.

Interwencja u szefowej sali (?) przynosi mierne rezultaty.

I szkoda, bo gdyby nie opisana powyżej farsa, to knajpa wypadłaby naprawdę fajnie - dobre piwo i jedzenie (zwłaszcza krewetki i kurczak), przyjemnie luźna atmosfera, ciekawy klimat i rzadko spotykana kuchnia brazylijska plus widoczna troska o detale - nic tylko polecać. Pozostaje mieć nadzieję, że może to jednorazowa wpadka, może akurat epidemia rotawirusa zwaliła z nóg połowę obsługi i to było powodem wszechobecnego chaosu? Jeśli odważycie się to sprawdzić, to będę wdzięczna za info.

Dla sprawiedliwości muszę przyznać, że na pożegnanie dostaliśmy 15% rabatu. Śmiech na sali.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Manekin (Łódź, 6-sierpnia)

typ lokalu: bistro
lokalizacja: Łódź, ul. 6-sierpnia / Piotrkowska 65
kuchnia: naleśniki, sałatki
poziom cen: dania główne od 6,5 do 16 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 6


Za Gazetą Wyborczą:
Naleśnikarnia Manekin została otwarta przy ul. 6 Sierpnia, tuż przy rogu z Piotrkowską i obok Anatewki. To pierwszy w Łodzi lokal ogólnopolskiej sieci, która ma już restauracje w Toruniu, Bydgoszczy i Gdańsku. Każda z naleśnikarni ma swój niepowtarzalny klimat przenoszący gości w inny świat. Łódzka to podróż w czasie o prawie 100 lat. Na ścianach Manekina wiszą czarno-białe zdjęcia związane z historią tramwajów - w Łodzi uruchomiono pierwszą linię w Królestwie Polskim. Są na nich m.in. wnętrze zajezdni i pojazd sunący po pl. Wolności, na którym nie stanął jeszcze pomnik Kościuszki. Umeblowanie lokalu też nawiązuje do tego tematu - jest torowisko w drewnianym parkiecie, front starego tramwaju, krzesła i stoliki wyglądające jak te w szynowych pojazdach, a nawet pantograf nad kuchnią. Z menu Manekina można wybrać jeden z przyrządzonych na kilkadziesiąt sposobów naleśników - wytrawny, na słodko, w postaci lasagne albo spaghetti. Są też zupy, sałatki, napoje, a z alkoholi wino i piwo.

Pierwsze wrażenie - bardzo pozytywne skojarzenia budzi wystrój Manekina - jest klimatycznie, ciepło, jasno i czysto. Lokal rozciągnięty na wzór tramwaju wzdłuż ulicy 6-sierpnia, kilka niewielkich salek daje poczucie intymności, nie tracąc jednocześnie nic z atmosfery typowego bistro. Stoliki dla 1-6 osób, ale swobodnie można dostosować je do potrzeb większej grupy, można zająć całą salkę i mieć ją tylko dla siebie.

Obsługa bez zarzutu - szybka, sprawna i z poczuciem humoru, czyli dokładnie taka, jak być powinna.

W menu wybór kilkudziesięciu rodzajów naleśników wytrawnych, naleśników na słodko, kilku sałatek - naprawdę trudno się zdecydować. Wybieramy w końcu: naleśniki ziemniaczane (!) z nadzieniem z sera, ziemniaków i cebulki, naleśnik z sharmą podany z sałatą lodową i pomidorami, naleśnik z łososiem i twarożkiem, naleśnik z krewetkami i cukinią, naleśnik z fetą, pomidorami i oliwkami. Do każdego wybór z listy sosów ciepłych i zimnych. Wszystkie są doskonałe :) Bardzo sycące, jeden naleśnik z powodzeniem samodzielnie stanowi danie obiadowe.

Nie jest lekko, ale nie możemy sobie odmówić deseru - zamawiamy jeden na 6 osób - naleśnik z porzeczkami i serkiem macsarpone, podany z sosem śmietankowym i lodami waniliowymi. OMG. Rozpływamy się z zachwytu.

Za całość, z napojami, płacimy po 20 zł za osobę.

Ciekawa akcja na dodatkowy plus: http://manekin.pl/bookcrossing.html

Uwagi krytyczne: brak.

Manekin ma swoje restauracje również w Toruniu, Bydgoszczy, Gdańsku i Poznaniu - jeśli jedliście w którejś z nich, dajcie znać jak było ;)

Naprawdę szczerze polecam - świetne miejsce na lunch w tygodniu i w weekend, można usiąść w spokoju nad książką, przemiła atmosfera, doskonałe jedzenie. Tak trzymać.


http://manekin.pl/lodz.html