Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

TRAFIK jedzenie & przyjaciele (Gdynia, Skwer Kościuszki)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja:
Skwer Kościuszki 10, Gdynia
kuchnia: międzynarodowa, pizza, fusion
poziom cen: średniowysoki (danie 20-60 zł)

subiektywna ocena w skali 1-6: 4
www: http://www.trafikgdynia.pl/

Do Trafiku trafiliśmy dziś właściwie przypadkiem, szukając miejsca na szybki lunch w centrum Gdyni. Wśród miliona knajp i barów w okolicy padło na ten i muszę przyznać, że nie był to zupełnie chybiony strzał.

Niezła karta, dość typowy dla tego rodzaju knajp wybór: kilka modnych przystawek (ośmiorniczki koniecznie!), ciekawie skomponowane sałaty (kulki koziego sera
w prażonych migdałach / winogrona gotowane w czerwonym winie z przyprawami / granat - wrócę spróbować), zupy (cebulowa, gulaszowa i koniecznie "tajska", wiadomo), burgery, steki, makarony, ryby, pizza. Jest z czego wybrać.

Nie byliśmy bardzo głodni, więc zamówienie ograniczyliśmy do zupy (ja) i pizzy (nie ja, ale żałuję). Zupa "tajska" (to swoją drogą ciekawostka, ciekawe, czy w Tajlandii o niej słyszeli? no ale niech będzie, że taka wariacja na temat) z krewetkami i łososiem całkiem całkiem, choć mogłaby być bardziej treściwa. Smak bez zarzutu, świeże warzywa, aromatyczna kolendra, łosoś w dużych kawałkach i (dwie) całkiem przyzwoite krewetki. Tylko wywar jakiś "cienki".

Pizza! zasługuje na osobny akapit. Zwłaszcza ciasto. Dygresja - jeśli chodzi o pizzę, to trzeba Wam wiedzieć, że jesteśmy wybredni. I gotowi na poświęcenia - łącznie z trzystukilometrowym objazdem, żeby zjeść na obiad najlepszą pizzę na świecie (Dolo, pod Wenecją, kiedyś napiszę więcej). Pizza w Trafiku jest całkiem obiecująca. Ciasto naprawdę cienkie i delikatne, nawet na zimno brzegi nie są twarde ani gumowe. O, właśnie, na zimno. Niestety - tylko takiej pizzy dane nam było skosztować, a mam podejrzenia, że ciepła mogłaby być jeszcze lepsza.

Desery widoczne są przez szybkę, na moją zgubę. Wzięliśmy więc oczywiście - sernik z mascarpone i granatami, na cieście czekoladowym (w każdym razie ciemnym, z posmakiem kakao). Masa mascarpone bardzo smaczna, nie przesłodzona, fajnie zgrała się z granatami. Spód twardawy.

Kilka uwag krytycznych na koniec - obsługa mogłaby być sprawniejsza (serio - ukrojenie kawałka sernika zajmuje 10 minut?), dania ciepłe serwowane ciepłe, no i może należałoby odrobinę zastanowić się nad cenami, bo o ile rozumiem, że dobra wołowina czy krewetki muszą swoje kosztować, o tyle płacąc 15 zł za karafkę wody niegazowanej bez marki czuję się trochę nabita w butelkę.

I tak. Pewnie tam wrócimy, bo było mimo wszystko smacznie, a w karcie zostało jeszcze sporo dań, których miałabym ochotę spróbować. Z drugiej strony - jedna zupa, jedna pizza, jeden deser i jedna karafka wody za stówkę - tanio nie było. Z trzeciej - mamy blisko.




wtorek, 23 kwietnia 2013

Tari Bari Bistro (off Piotrkowska)

typ lokalu: bistro
lokalizacja: Łódź,
ul. Piotrkowska 138-140
kuchnia: międzynarodowa
poziom cen: średni

subiektywna ocena w skali 1-6: 5
www: http://www.facebook.com/TariBariBistro

Tak, tak, tak!

Miejsce niezobowiązujące, dobre zarówno na niedzielny brunch z rodziną, jak i na randkę w piątkowy wieczór. Albo wino w babskim gronie ;-) (całkiem przyjemne domowe w całkiem przyjemnej cenie)

Wnętrze bardzo przestronne, wysokie pofabryczne pomieszczenie pomalowane na biało, drewniane stoliki, szary papier w charakterze obrusu i kredki, którymi po tych "obrusach" można malować (i tylko temperówki zabrakło).

Jedzenie codziennie inne, menu wypisywane kredą na ogromnej tablicy przy wejściu. Na przykład:



I wszystko jest pyszne, wiecie? I pasty, i ryby, i mięcho. I desery!!! Zwłaszcza jak coś ma polewę malinową, wtedy należy braŚć bez wahania.

A w najbliższy czwartek w Tari Bari dzień burgera! http://www.facebook.com/events/497166973666414/
Ja będę na pewno.




  

(zdjęcia pochodzą ze strony Tari Bari Bistro)

środa, 6 lutego 2013

Zbożowa (Łódź, ul. Roosevelta 7)

typ lokalu: bistro
lokalizacja: Łódź, ul. Roosevelta 7

kuchnia: zdrowa
poziom cen: średni

subiektywna ocena w skali 1-6: 5
www: http://www.facebook.com/zbozowa


Mały, przytulny lokalik przy Roosevelta (niedaleko Piotrkowskiej), w środku jasne, żywe kolory i wrażenie świeżości. Karty brak (chyba?), na tablicy nad barem kredą wypisane są propozycje menu na dany dzień. Dziś: tarta razowa z kapustą kiszoną, grzybami i orzechami włoskimi,  naleśniki, zupa fasolowa, sałatka z cukinią i papryką. Fajne, zdrowe jedzenie, z ekologicznych produktów.

Do tego duży wybór świeżowyciskanych soków owocowych i warzywnych oraz oczywiście kawa (zbożowa!), a do kawy ciastka - też, o dziwo, zdrowe ;-)

Dziś wpadłam tam w przelocie i złapałam tartę na wynos, ale na pewno chętnie wrócę na drugie śniadanie lub podwieczorek.

Cenowo przyzwoicie, jak widać poniżej - tarta (cała, nie jeden kawałeczek) 14 zł, zupa 6 zł, sałatka 5 zł.

Zapowiada się ciekawie.




piątek, 25 stycznia 2013

Pomodoro (Łódź, ul. Rewolucji)

typ lokalu: pizzeria
lokalizacja: Łódź, ul. Rewolucji 1905 r. 4

kuchnia: włoska!!!
poziom cen: średni

subiektywna ocena w skali 1-6: 6
www: ?

W sumie nawet nie chce mi się wiele pisać, bo jak ktoś robi TAKĄ pizzę, to absolutnie nieważne jest, jaki jest wystrój, obsługa, kolor serwetek czy okolica, wszystko można wybaczyć.

Nie żeby te pozostałe były jakoś nieważne, to zwykła mała pizzeria, wnętrze odnowione niewielkim kosztem, bez szczególnej myśli przewodniej, kącik dla dzieci. Prowadzi ją małżeństwo - Włoch i Polka. On gotuje, ona obsługuje klientów, czuje się domową atmosferę.

Ale pizza! Podobną można zjeść wyłącznie we Włoszech, a i to nie wszędzie. Świeże produkty sprowadzane z Italii (mozzarella!). Pikantna oliwa. Ciasto chrupiące i cieniutkie, rozpływające się w ustach. Poezja smaku.

Przy pierwszej wizycie miałam przyjemność skosztować pizzy z białym sosem, grzybami i olejem truflowym. Dziś sprawdzimy inne.

niedziela, 13 stycznia 2013

5ty smak (Łódź)

typ lokalu: bar
lokalizacja: Łódź, ul. Andrzeja Struga 4

kuchnia: pięciu przemian
poziom cen: niski

subiektywna ocena w skali 1-6: 4
www: http://www.facebook.com/5tySmak

Prawie jak bar mleczny, ale trochę inaczej. Takich miejsc, gdzie można smacznie, zdrowo, tanio zjeść, nigdy dość.

5ty smak oferuje kuchnię wegetariańską, a posiłki przygotowywane są tam w oparciu o filozofię kuchni pięciu przemian. W filozofię nie wierzę, ale jeśli w jej efekcie powstaje smaczne jedzenie, to nie mam absolutnie nic przeciwko.

Na pewno nie jest to wyszukana kuchnia, lokal do takiej nawet nie próbuje aspirować. Proste wnętrze, żywe kolory z przewagą czerwieni, proste stoliki i krzesełka dla gości, kilka wygodniejszych foteli, gdzie przyjemniej będzie zjeść ciastko z kawą. I tylko ta "poezja" na ścianach trochę bruździ - yyyy, to tak na serio...? W sumie zawsze przychodzę tam z własną książką, więc jakoś bardzo mi to nie przeszkadza.

Jedzenie jest proste, bez zadęcia. Przy pierwszej wizycie zamówiłam danie dnia - kapuśniak z prażochami - i wpadłam. Teraz już jem obiad w 5tym smaku zawsze, jak jestem w okolicy. W menu nie ma mięsa, ale wybór wcale nie jest taki mały - zawsze kilka zup (świetny barszczyk czerwony z samosami!), curry warzywne, tofu, kotlety z marchewki, pierogi, placki ziemniaczane, leniwe z cynamonem (mniam!), naleśniki. Do tego kompocik. Na deser ciasto marchewkowe i kawa z kardamonem i cynamonem.

Wracam i wracać będę.
Na ten kapuśniak.

środa, 8 lutego 2012

Marcello (Łódź, Manufaktura)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, Manufaktura

kuchnia: włoska
poziom cen: średnio drogo
subiektywna ocena w skali 1-6: 5
www: http://restauracjamarcello.pl/


Magda Gessler otworzyła jakiś czas temu 3 nowe restauracje w Łodzi, jedną z nich jest Marcello właśnie. Na stronie czytamy:

W restauracji Marcello można zjeść klasyczne domowe, włoskie dania w czarujących nas przyjaznym, niepretensjonalnym, domowym klimatem wnętrzach. Zjeść tu można pasty, pizzę, w tym wyjątkową białą pizzę Magdy Gessler z rukolą, pieczarkami, mozarellą, gruszką, orzeszkami pinii, siekanymi borowikami, ser kozi. Menu Marcello jest bogate w smakołyki a ser parmezan jest pośród nich królem stołu. Autorami kuchni są prawdziwi jak prawdziwki Włosi.

No to sprawdźmy.


Marcello zajmuje lokal po dawnym (nieodżałowanym!) L'Ecru i jeszcze trochę - jest dodatkowa, duża sala po lewej stronie od wejścia, której z L'Ecru nie pamiętam. Wnętrze przyjemne, przestronne, duże. Może stoliki trochę za blisko siebie poustawiane i przez to nie jest kameralnie, ale to akurat gra z klimatem włoskiej knajpy. Na ścianach gwiazdy kina włoskiego, jasne kolory, sympatycznie.




Kelner wskazuje nam stolik, siadamy, zamawiamy. Pada pytanie o aperitif, bierzemy białe domowe wino, bardzo przyzwoite. Oczywiście jest też karta win. Dalej wjeżdżają na stół antipasti do wyboru: grillowane bakłażany, suszone pomidory w oliwie z oliwek, zielone oliwki, fasola, karczochy marynowane (18 zł) - wszystko pachnące i smaczne. Do tego pieczywo - ciepłe, chrupiące, nie wiem, czy pieczone na miejscu, ale na pewno niczego mu nie brakuje. Do tego oliwa i świeży pieprz, i ja właściwie mogłabym nie zamawiać nic więcej ;)

Dania główne: pizza autorska z boczkiem i śliwkami (świetny pomysł! ok. 20 zł) i linguine alla carbonara (22 zł) - równie proste i pyszne. Niby nic wyszukanego, a jednak pizza zaskakuje nietypowym połączeniem smaków, makaron jest, jaki być powinien - sprężysty, gorący, z kremowym sosem. Do tego wino, więcej wina. I jest bosko.


Jedyna wtopa przy deserze - specjalnie nie zamawialiśmy dużo na przystawki i dania główne, żeby zmieścić jeszcze jakąś panna cottę albo inne tiramisu. Niestety, zapytawszy kelnera o wybór deserów usłyszeliśmy, że został tylko... kisiel żurawinowy :/ No trudno. Deserów spróbujemy następnym razem.


Na stronie widzę właśnie menu walentynkowe - ostrygi, carpaccio z truskawkami, polędwica wołowa i krewetki - kusi... Na pewno wrócimy.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

House of Sushi (Łódź, Piotrkowska)

typ lokalu: sushi bar
lokalizacja: Łódź, Piotrkowska 89
kuchnia: sushi, kuchnia japońska
poziom cen: drogo
subiektywna ocena w skali 1-6: 5+
www: House of Sushi

Panie i panowie, chyba mamy zwycięzcę!
Cieszymy się wszyscy, że w Łodzi można zjeść coraz lepsze sushi - jeśli miałabym wybierać, to wahałabym się tylko między Gejszą a House of Sushi właśnie, jednak z lekkim wskazaniem za HoS. Wygrywa przede wszystkim ciekawym, niebanalnym menu, gdzie poza tradycyjnym sushi znajdziemy naprawdę spory wybór dań nie do końca konwencjonalnych, ot choćby flying duck roll (maki z pieczoną kaczką w delikatnym sosie) czy fusion beef roll (z wołowiną w delikatnym sosie musztardowym).

Wnętrze typowe do bólu, nie ma się do czego przyczepić, ale też nie zaskakuje niczym szczególnym. Miła lokalizacja w bramie na Piotrkowskiej 89 (podobno najładniejsza brama na całej ulicy), spokojnie, bez przechodniów zaglądających w talerz.

Obsługa bez zarzutu, spełnia wszystkie życzenia klientów bez komentarza ani nawet zbędnego zdziwienia.

Samo jedzenie - szczerze - bardzo dobre.
Próbowaliśmy wspomnianego
fusion beef roll i pieczonej krewetki w tempurze z łososiem (fashion ebi tempura), i jedno, i drugie mogę z czystym sumieniem polecić (choć w krewetce mogłoby być ciut więcej krewetki...). Z dań japońskich - pieczona na chrupko kaczka była pyszna, krewetki teryaki całkiem niezłe.

Z bólem serca, ale nie mieliśmy możliwości skosztować alkoholi. Następnym razem na pewno nadrobimy ten błąd.

Na pewno będziemy wracać.
Nie daję 6 tylko dlatego, że na 6 oceniłam warszawską Sakanę, której smaki pozostają póki co niedoścignionym ideałem. No i za ceny. Trochę za drogo jednak.





wtorek, 20 lipca 2010

wtorek, 29 czerwca 2010

Miko sushi (Łódź, Piotrkowska)

typ lokalu: sushi bar
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 67
kuchnia: japońska, sushi
poziom cen: sushi od kilkunastu złotych wzwyż
subiektywna ocena w skali 1-6: 5-

Malutka knajpka w bramie kina Polonia (czy powinnam już pisać "dawnego" kina Polonia?), trochę ginie przy sąsiadujących The Mexican i Presto, ale na pewno warta uwagi.

Wnętrze typowe dla takich miejsc - jasne kolory, proste kształty, dużo światła. Jest kilka stolików na zewnątrz, wygodne kanapy, sympatyczny klimat (choć czasem aromat bramy nieco zakłóca aromaty jedzenia, ale taki już urok jedzenia na zewnątrz).

Przemiła obsługa! Nasz kelner wiedział, co robi, a nawet jeśli czasem zdarzyło mu się potknięcie, to zdecydowanie nadrabiał to uśmiechem i hmmm... aparycją ;) Miłą, znaczy.

Karta ciekawa, na przykład maki z krewetką w tempurze, z pomarańczą i kokosem w sojowym nori - a takich kompozycji autorskich jest więcej. Minus za ilość ryby w rybie - wolałabym zapłacić kilka złotych więcej i nie musieć zgadywać, czy właśnie jadłam krewetkę, czy może rybę maślaną.

Niewielki minus za brak alkoholu - podobno "jeszcze", poczekamy, zobaczymy.

Duży plus za dowóz do domu.

Może nie ideał, ale póki co - najlepsze knajpiane sushi w Łodzi (bo takie absolutnie najlepsze to robię JA, to chyba jasne?).
Ale to tylko moje zdanie i w dodatku się z nim zgadzam.


http://www.mikosushi.com/

czwartek, 10 czerwca 2010

Esplanada w nowej odsłonie (Łódź, Piotrkowska)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 100
kuchnia: europejska, raczej ciężka
poziom cen: średniowysoki, codzienne promocje na inne danie
subiektywna ocena w skali 1-6: 5

Pamiętacie starą wersję Esplanady, która miała opinię "najdroższej knajpy w Łodzi"?
Otóż nowe jest kompletnie inne. Stylizowane mocno na warszawską Kompanię Piwną (chyba nawet właściciel jest ten sam?), drewniane ławki, klimat bistro, wielkie pękate kufle piwne, kraciaste obrusy - miło i bezpretensjonalnie.

Weszliśmy tam zupełnym przypadkiem, w drodze do Toscanii, skuszeni czwartkową promocją - kilo świeżych muli w garnku za jedyne 39,90.

Usiedliśmy w ogródku (nigdy nie wiadomo, jak długo utrzyma się bezdeszczowa aura, trzeba korzystać z każdego słonecznego popołudnia, tak?). Trafiliśmy na wyjątkowo gadatliwą, ale przemiłą i zaangażowaną kelnerkę, obsługa na 6. Na minus - brakowało serwetek - ani materiałowych, ani nawet papierowych - przy daniu jedzonym rękoma odczuliśmy to dotkliwie.

W ramach aperitifu zamówiliśmy Truskawkową energię (czy jakoś tak) - koktajl ze świeżych truskawek ze Burnem - pyszny!

W ramach czekadełka - kiszona kapusta i ogórek małosolny. Miło.

A potem te mule, które nas tam ściągnęły. W sosie z białego wina, z cebulką - były po prostu doskonałe. Podane tradycyjnie, w garnku. Z kuflem piwa - poezja.

Inne dania w menu też wyglądają zachęcająco - choć dość ciężko - ryby pieczone i grillowane, żeberka, golonki i inne mięsa, są też sałatki i reszta, menu jest całkiem nieźle skomponowane, każdy coś znajdzie.

Fajne, godne polecenia miejsce.

sobota, 15 maja 2010

La Bombeta (Barcelona)

typ lokalu: bar rybacki
lokalizacja: Plaça de la Maquinista 3, Barcelona
kuchnia: ryby i owoce morza
poziom cen: średniowysoki
subiektywna ocena w skali 1-6: 6

Bary rybny w starym stylu. Pełen wybór owoców morza, wszystko świeżutkie, prosto z sieci rybackich w porcie oddalonym o kilkadziesiąt metrów. Niektóre jeszcze rusza się na talerzu. Mniam.

Doskonałe wino podawane w szklaneczkach, żadnych tam kieliszków. Trzecią butelkę przynosi do stolika sam właściciel ;)

Lepiej udać się tam wcześniej niż w porze normalnej katalońskiej kolacji, około 18-19, bo wieczorem knajpę oblegają dzikie tłumy. Być w Barcelonie i nie zjeść w Bambecie to grzech.


PS. Kto zna hiszpański i przetłumaczy mi, co jest napisane nad barem?



sobota, 24 kwietnia 2010

Sakana again

Z tego wszystkiego w trybie pilnym udaliśmy się do Sakany, ,po Zielonym Chrzanie musieliśmy natychmiast przypomnieć sobie, jak smakuje sushi. I z niekłamaną przyjemnością stwierdzam, że maki z krewetką w tempurze i z grillowanym łososiem, poprawione na deser omletem z łososiem, grzybami i mango wciąż rulez. Yeah.

piątek, 23 kwietnia 2010

Sushi Zielony Chrzan (Port Łódź)

typ lokalu: sushi bar
lokalizacja: Łódź, ul. Pabianicka 245 (Port Łódź)
kuchnia: japońska, sushi
poziom cen: maki od 7 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 3-

Wnętrze w stylu prosektorium, czyli takie, jak lubię najbardziej. Sterylne białe lakierowane stoliki, kolorowe wygodne krzesła, pozytywna energia - szkoda, że to właściwie koniec pozytywów.

Weszliśmy do prawie pustego lokalu, zajęte były dwa stoliki. Kelnerka bardzo miła, uśmiechnięta, podała karty, po chwili wróciła po zamówienie, plus - można wymienić elementy zestawów na inne, choć z komentarzem, że "normalnie tego nie robią".

A dalej już równia pochyła.

Zamówiliśmy po jednej rolce maków na początek. I czekaliśmy na nie DWADZIEŚCIA PIĘĆ MINUT. W pustym lokalu, przypominam, i obserwując DWÓCH kucharzy pracujących przy barze. A może to byli statyści?

Przy czym przez te prawie pół godziny siedzieliśmy przy pustym stoliku, żadnej sałatki w ramach umilenia oczekiwania, nie podano też ręczników do umycia rąk. Po dwudziestu pięciu minutach podano JEDNO (!) z naszych zamówień, pięć minut później drugie. Zastanawiam się, czy może nie mają tam jeszcze skompletowanej zastawy, bo dostaliśmy tylko sushi na deseczkach i małe miseczki do sosu sojowego - deseczki ustawione były na środku stołu, więc chyba przydałyby się jeszcze talerzyki?

No i najgorsze ze wszystkiego - samo sushi było kompletnie nijakie. Ryby mało i kiepskiej jakości, bez smaku. Japoński fast-food i to nie w dobrym znaczeniu tego słowa. Szkoda, zważywszy na fakt, że w Łodzi wciąż nie ma dobrego sushi.



piątek, 16 kwietnia 2010

Toscania (Łódź, Piotrkowska)

typ lokalu: pizzeria, bistro
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 102
kuchnia: włoska (?)
poziom cen: pizza od 13 zł, pasta 15-30 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 4

Lokal popularny, bez zadęcia, ciekawy pomysł na wnętrze, wystrój fajnie wkomponowuje się we włoskie widoczki wymalowane na ścianach. Ławki obciągnięte czerwonym skajem, drewniane krzesła - nie jakoś superwygodnie, ale wszystko razem całkiem nieźle gra.

Obsługa... zastanawiałam się, jakiego eufemizmu użyć - może kelnerki stosują permanentny strajk włoski? To by nawet pasowało. Im wolniej będą się ruszać, tym mniej się napracują - a nuż ktoś zniecierpliwiony czekaniem odpuści i pójdzie gdzieś indziej? O, niedoczekanie ich.

Bo jedzenie jest tu naprawdę warte lekkiej (?) irytacji w oczekiwaniu na. Pizza jak pizza, poprawna. Ale pasty! O nie, one nie są ani trochę włoskie. Powiedziałabym, że raczej delikatnie inspirowane włoskim smakiem. Sosy gęste, zawiesiste, kremowe, no i w ilości iście polskiej - czyli do pełna. Plus lekko rozgotowany makaron - czyli wszystko to, co Polacy lubią we włoskiej kuchni, no nie? MNM zachwycony ;)

Polecam zwłaszcza pasty z łososiem, szynką i brokułami lub kurczakiem i pieczarkami w śmietanowym sosie, albo moje absolutnie ulubione spagetti z wołowiną i chili (o dziwo, spagetti nawet czasem udaje się dostać al dente, w przeciwieństwie do tagliatelle). Dla tego ostatniego wracam tu bez marudzenia raz za razem i żadna tam mina kelnerki nie jest w stanie mnie odstraszyć.

Sałatki średnie, braki w jakości nadrabiają ilością.

Wybór win - żaden.
To znaczy niby mają wino, ale i tak nie ma z czego wybrać.

Ot, fajny lokal na lunch albo szybką kolację, można całkiem smacznie i skutecznie zaspokoić głód, choć w prawdziwie włoskie klimaty to nas raczej Toskania nie porwie.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Manekin (Łódź, 6-sierpnia)

typ lokalu: bistro
lokalizacja: Łódź, ul. 6-sierpnia / Piotrkowska 65
kuchnia: naleśniki, sałatki
poziom cen: dania główne od 6,5 do 16 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 6


Za Gazetą Wyborczą:
Naleśnikarnia Manekin została otwarta przy ul. 6 Sierpnia, tuż przy rogu z Piotrkowską i obok Anatewki. To pierwszy w Łodzi lokal ogólnopolskiej sieci, która ma już restauracje w Toruniu, Bydgoszczy i Gdańsku. Każda z naleśnikarni ma swój niepowtarzalny klimat przenoszący gości w inny świat. Łódzka to podróż w czasie o prawie 100 lat. Na ścianach Manekina wiszą czarno-białe zdjęcia związane z historią tramwajów - w Łodzi uruchomiono pierwszą linię w Królestwie Polskim. Są na nich m.in. wnętrze zajezdni i pojazd sunący po pl. Wolności, na którym nie stanął jeszcze pomnik Kościuszki. Umeblowanie lokalu też nawiązuje do tego tematu - jest torowisko w drewnianym parkiecie, front starego tramwaju, krzesła i stoliki wyglądające jak te w szynowych pojazdach, a nawet pantograf nad kuchnią. Z menu Manekina można wybrać jeden z przyrządzonych na kilkadziesiąt sposobów naleśników - wytrawny, na słodko, w postaci lasagne albo spaghetti. Są też zupy, sałatki, napoje, a z alkoholi wino i piwo.

Pierwsze wrażenie - bardzo pozytywne skojarzenia budzi wystrój Manekina - jest klimatycznie, ciepło, jasno i czysto. Lokal rozciągnięty na wzór tramwaju wzdłuż ulicy 6-sierpnia, kilka niewielkich salek daje poczucie intymności, nie tracąc jednocześnie nic z atmosfery typowego bistro. Stoliki dla 1-6 osób, ale swobodnie można dostosować je do potrzeb większej grupy, można zająć całą salkę i mieć ją tylko dla siebie.

Obsługa bez zarzutu - szybka, sprawna i z poczuciem humoru, czyli dokładnie taka, jak być powinna.

W menu wybór kilkudziesięciu rodzajów naleśników wytrawnych, naleśników na słodko, kilku sałatek - naprawdę trudno się zdecydować. Wybieramy w końcu: naleśniki ziemniaczane (!) z nadzieniem z sera, ziemniaków i cebulki, naleśnik z sharmą podany z sałatą lodową i pomidorami, naleśnik z łososiem i twarożkiem, naleśnik z krewetkami i cukinią, naleśnik z fetą, pomidorami i oliwkami. Do każdego wybór z listy sosów ciepłych i zimnych. Wszystkie są doskonałe :) Bardzo sycące, jeden naleśnik z powodzeniem samodzielnie stanowi danie obiadowe.

Nie jest lekko, ale nie możemy sobie odmówić deseru - zamawiamy jeden na 6 osób - naleśnik z porzeczkami i serkiem macsarpone, podany z sosem śmietankowym i lodami waniliowymi. OMG. Rozpływamy się z zachwytu.

Za całość, z napojami, płacimy po 20 zł za osobę.

Ciekawa akcja na dodatkowy plus: http://manekin.pl/bookcrossing.html

Uwagi krytyczne: brak.

Manekin ma swoje restauracje również w Toruniu, Bydgoszczy, Gdańsku i Poznaniu - jeśli jedliście w którejś z nich, dajcie znać jak było ;)

Naprawdę szczerze polecam - świetne miejsce na lunch w tygodniu i w weekend, można usiąść w spokoju nad książką, przemiła atmosfera, doskonałe jedzenie. Tak trzymać.


http://manekin.pl/lodz.html

niedziela, 28 marca 2010

Sakana Sushi Bar (Warszawa, plac Teatralny)

typ lokalu: sushi bar
lokalizacja: Warszawa, ul. Moliera 4/6
inne lokalizacje: Wrocław, Poznań, Kraków, Katowice
kuchnia: japońska, sushi
poziom cen: dania główne od 20 - bez limitu ;)
subiektywna ocena w skali 1-6: 6

Cytując Gazete Wyborczą:
Sushi w Sakanie należy do najlepszych w mieście - biorąc poprawkę na to, że nie jesteśmy w Tokio, trudno mieć zastrzeżenia do jakości ryb. Z sympatycznymi mistrzami sushi można sobie uciąć pogawędkę niczym z dobrym barmanem; wytłumaczą, co jemy i w jaki sposób powinniśmy to jeść, zaproponują nowy niecodzienny rodzaj sushi. Można się też z nimi zawczasu umówić na przygotowanie jakiegoś superspecjalnego przysmaku.
Nie byłam co prawda w Japonii, ale sushi na Moliera jest absolutnie najdoskonalszym, jakie zdarzyło mi się jeść.

Knajpka jest miniaturowa, typowy pływający bar, kilkanaście wysokich stołków. Nie ma dodatkowych stolików, nie ma możliwości zarezerwowania miejsc (przynajmniej na Moliera, w innych lokalizacjach tak). To chyba jedyny minus.

Kucharze potrafią zaszaleć ;)
Tamtejsze jedzenie na pewno nie jest nudne, nawet jeśli niektórym się wydaje, że to tylko surowa ryba.

Szczególnie polecam - wybór sashimi i maki z krewetką w tempurze lub maki z grillowanym łososiem (to dla tych dziwaków, którzy kręcą nosem na tę surową rybę). Dla tych, którzy z ryb najbardziej lubią steki - sushi z wołowiną.

Na deser - maki w omlecie na słodko, z grillowaną rybą (łosoś, maślana, węgorz - wedle życzenia), ze świeżymi malinami i burbonem. Niezapomniane doznania smakowe.

Do tego świetny wybór herbat (
biała z rumiankiem lub zielona z prażonym ryżem) i alkoholi.

Napisałabym więcej, ale - możecie sami sprawdzić - w tym lokalu mogłoby nie być nic, poza jedzeniem. Wobec takiej doskonałości wszystko inne w jednej chwili przestaje mieć znaczenie, właściwie przestaje istnieć. Jesteś tylko Ty i Twoja ryba. I orgazm kubków smakowych, wielokrotny.

Po tysiąckroć WARTO, nawet jeśli nadszarpnie nasz budżet tak mocno, że do końca miesiąca będziemy żywić się suchymi naleśnikami ;)


http://www.sakana.pl/