poniedziałek, 19 kwietnia 2010

IQ (Łódź, Forum76)

typ lokalu: restauracja, bistro
lokalizacja: Łódź, ul. Piłsudskiego 76
kuchnia: ?
poziom cen: ?
subiektywna ocena w skali 1-6: ?

No niestety, nie zdążyliśmy.
Mieliśmy dziś w planach lunch w łódzkim IQ, ale przywitała nas tylko smutna kelnerka (rosołem), menu nie ma, nic nie ma, tylko ona i ten rosół. Podziękowaliśmy grzecznie, acz z żalem, bo strona www obiecywała niewiadomoco - a tu rosół.

Może w innych miastach IQ przetrwało?
Wiecie coś?

A miało być tak pięknie...


http://www.iqrestaurant.pl/

piątek, 16 kwietnia 2010

Ganesh (Łódź, Piotrkowska 55)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 55
kuchnia: hinduska, chińska
poziom cen: danie główne od 15 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 4

Z góry przepraszam - tym razem ocena będzie wyjątkowo subiektywna - bo z kuchni dalekowschodnich zachwyca mnie wyłącznie japońska. Cała reszta już bardzo średnio. Ale spróbujmy.

Wystrój sprawia wrażenie przede wszystkim chaosu. Kolorowo, hałaśliwie i bez ładu. Czyli klimat Indii oddany całkiem nieźle. Muzyka w stylu bollywood, niech będzie.

Jedzenie... czy ja wiem? Głównie tłuste i bez smaku. Nie przekonało mnie. Nie miałam okazji kosztować oryginalnej kuchni indyjskiej, ale bardzo bliską jej - lankijską - i tamte smaki to jednak była zupełnie inna inszość - przede wszystkim wyraziste i aromatyczne, bogate. A tu płasko i mdło.

Na przystawkę zamówiliśmy Veg Samosa(smażone pierożki wegetariańskie)i Paneer Pakora (serek indyjski panierowany w mące grochowej i smażony), całkiem przyjemne. Ale po daniu głównym (Mutton Sizzlers - pieczone kawałki baraniny, cebuli, pomidorów i naanów podanych na gorącej patelni) spodziewałam się więcej. A tu - żylasta baranina, całość niedoprawiona i bez wyrazu. Przepyszne były tylko Garlic Naan (placki z pszennej mąki z czosnkiem) i Garlic Lassi (napój jogurtowy z czosnkiem), ale to zdecydowanie za mało, żebym tam wróciła.

Obsługa miła i kompetentna, chociaż przeszkadzał mi fakt, że nie byliśmy obsługiwani przez tę samą osobą, tylko co chwila podchodził ktoś inny. I kelnerka miała megairytujący zwyczaj poprawiania każdego zamówienia zgodnie z nomenklaturą menu i nazwami oryginalnymi - przez co czuliśmy się jak kompletni ignoranci. Tak trudno jest zanotować, że prosimy o smażone pierożki wegetariańskie, koniecznie trzeba sie upewnić, że ma być Veg Samosa? I żeby raz, ale po każdym zdaniu to samo.

Za całość zapłaciliśmy ponad 100 zł. Dużo za dużo jak na tę jakość jedzenia.

No i tak, jak mówiłam - wyszło kompletnie nieobiektywnie. Z góry przepraszam fanów hinduskiego jedzenia, ale do mnie to kompletnie nie trafia.

www.ganesh.pl

Toscania (Łódź, Piotrkowska)

typ lokalu: pizzeria, bistro
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 102
kuchnia: włoska (?)
poziom cen: pizza od 13 zł, pasta 15-30 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 4

Lokal popularny, bez zadęcia, ciekawy pomysł na wnętrze, wystrój fajnie wkomponowuje się we włoskie widoczki wymalowane na ścianach. Ławki obciągnięte czerwonym skajem, drewniane krzesła - nie jakoś superwygodnie, ale wszystko razem całkiem nieźle gra.

Obsługa... zastanawiałam się, jakiego eufemizmu użyć - może kelnerki stosują permanentny strajk włoski? To by nawet pasowało. Im wolniej będą się ruszać, tym mniej się napracują - a nuż ktoś zniecierpliwiony czekaniem odpuści i pójdzie gdzieś indziej? O, niedoczekanie ich.

Bo jedzenie jest tu naprawdę warte lekkiej (?) irytacji w oczekiwaniu na. Pizza jak pizza, poprawna. Ale pasty! O nie, one nie są ani trochę włoskie. Powiedziałabym, że raczej delikatnie inspirowane włoskim smakiem. Sosy gęste, zawiesiste, kremowe, no i w ilości iście polskiej - czyli do pełna. Plus lekko rozgotowany makaron - czyli wszystko to, co Polacy lubią we włoskiej kuchni, no nie? MNM zachwycony ;)

Polecam zwłaszcza pasty z łososiem, szynką i brokułami lub kurczakiem i pieczarkami w śmietanowym sosie, albo moje absolutnie ulubione spagetti z wołowiną i chili (o dziwo, spagetti nawet czasem udaje się dostać al dente, w przeciwieństwie do tagliatelle). Dla tego ostatniego wracam tu bez marudzenia raz za razem i żadna tam mina kelnerki nie jest w stanie mnie odstraszyć.

Sałatki średnie, braki w jakości nadrabiają ilością.

Wybór win - żaden.
To znaczy niby mają wino, ale i tak nie ma z czego wybrać.

Ot, fajny lokal na lunch albo szybką kolację, można całkiem smacznie i skutecznie zaspokoić głód, choć w prawdziwie włoskie klimaty to nas raczej Toskania nie porwie.

środa, 14 kwietnia 2010

L'Ecru (Łódź Manufaktura)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, ul. Karskiego 5
kuchnia: francuska, europejska
poziom cen: drogo!
subiektywna ocena w skali 1-6: 6

Podobno najlepsza łódzka restauracja, przynajmniej za taką chciałaby uchodzić. Na pewno najdroższa ;) Cóż, subiektywnie można sobie myśleć, co się chce, obiektywnie - nie ma się do czego przyczepić. Kuchnia francuska najwyższej próby.

Wnętrze urządzone "na bogato", ale ze smakiem. Miękkie, wyściełane krzesła, długie obrusy, lustra w zdobionych ramach, kryształy. Wszystko w tytułowej kolorystyce ecru. Pięknie, tylko mamy dziwne wrażenie, że goście ubrani w inne barwy psują im wystrój. Albo wtapiasz się w tło, albo odstajesz, ostrzegam lojalnie. Nam się zdarzyło raz przyjechać motocyklem, miałam ochotę wepchnąć swój kask pod stół, żeby nie drażnił wrażliwych na piękno ócz pozostałych gości.

Obsługa - na najwyższym poziomie. Nie ma co zagłębiać się w szczegóły, to są profesjonaliści i doskonale wiedzą, co robią. A do tego zdają się czytać w myślach klientów, co właściwie chyba jest częścią ich treningu zawodowego. Albo powinno być.

Jedzenie... Jesteście głodni? To nie czytajcie dalej.
Oczywiście bułeczki własnego wypieku, z suszonymi pomidorami i jakie tylko, do tego oliwa, masełko i co kto sobie życzy. W ramach czekadełka podano sorbet z ogórków zielonych z kwaśną śmietaną (tak, PRAWIE jak mizeria). Potem zupa krabowa z pół-słonym masłem. Pierożki z burgundzkimi ślimakami i opiekane carpaccio z krewetek podane z Wyborową. Ale co tam, wszystko to przestało mieć znaczenie, kiedy wjechał Stek. Tak, to był Stek przez wielkie S. Z puree ziemniaczanym i czarną truflą. Gdyby mi wtedy zadano pytanie "jedzenie czy seks"... Cóż, powiedzmy sobie szczerze, dzieci by z tego nie było.

Wybór win nie pozostawia nic do życzenia.
Wybór deserów podobnie, klasyczne gaeau au chocolat rozpływa się na podniebieniu, jak powinno się rozpływać. Brakuje tylko kanapy, na której można by uciąć drzemkę po takiej rozpuście.

Tylko cholera, drogo.
Powiedziałabym nawet, że bardzo.
Ale cóż, niektórzy jedzą, żeby żyć - ja odwrotnie.


http://www.lecru.pl/

Hana Sushi (Łódź Grand Hotel)

typ lokalu: restauracja japońska
lokalizacja: Łódź, ul. Piotrkowska 72
inne lokalizacje: Gdynia, Katowice, Opole, Piotrków Trybunalski, Poznań, Warszawa, Wrocław
kuchnia: japońska, sushi
poziom cen: dania główne od 20 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 4

Duże, przestronne, jasne i eleganckie wnętrze, kilka stolików ukrytych w zakamarkach sali, więc można zjeść w kameralnej atmosferze. Bez typowego pływającego baru i przez to trochę bez klimatu, niestety.

Jedzenie poprawne, pyszne zupy w ogromnych porcjach (kto zje prawie litr zupy??) na plus, sushi dobre, ale nie powala.

Na minus - w knajpie zajęte były dwa stoliki, a i tak w ciągu wieczora musiałyśmy dwa razy wstać i szukać kelnerki, żeby domówić wino, ani razu nie zainteresowała się "czy wszystko w porządku".

Drugi minus - koszmarnie niewygodne stoliki bez miejsca na kolana. Serio, bardzo psuje to komfort jedzenia!

Na plus - karta ze zdjęciami każdej pozycji - początkującym amatorom sushi bardzo ułatwia wybór ;)

Nie próbowałam dań kuchni japońskiej, może następnym razem.
O ile będzie następny raz.

http://www.hanasushi.pl/

niedziela, 11 kwietnia 2010

Manekin (Łódź, 6-sierpnia)

typ lokalu: bistro
lokalizacja: Łódź, ul. 6-sierpnia / Piotrkowska 65
kuchnia: naleśniki, sałatki
poziom cen: dania główne od 6,5 do 16 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 6


Za Gazetą Wyborczą:
Naleśnikarnia Manekin została otwarta przy ul. 6 Sierpnia, tuż przy rogu z Piotrkowską i obok Anatewki. To pierwszy w Łodzi lokal ogólnopolskiej sieci, która ma już restauracje w Toruniu, Bydgoszczy i Gdańsku. Każda z naleśnikarni ma swój niepowtarzalny klimat przenoszący gości w inny świat. Łódzka to podróż w czasie o prawie 100 lat. Na ścianach Manekina wiszą czarno-białe zdjęcia związane z historią tramwajów - w Łodzi uruchomiono pierwszą linię w Królestwie Polskim. Są na nich m.in. wnętrze zajezdni i pojazd sunący po pl. Wolności, na którym nie stanął jeszcze pomnik Kościuszki. Umeblowanie lokalu też nawiązuje do tego tematu - jest torowisko w drewnianym parkiecie, front starego tramwaju, krzesła i stoliki wyglądające jak te w szynowych pojazdach, a nawet pantograf nad kuchnią. Z menu Manekina można wybrać jeden z przyrządzonych na kilkadziesiąt sposobów naleśników - wytrawny, na słodko, w postaci lasagne albo spaghetti. Są też zupy, sałatki, napoje, a z alkoholi wino i piwo.

Pierwsze wrażenie - bardzo pozytywne skojarzenia budzi wystrój Manekina - jest klimatycznie, ciepło, jasno i czysto. Lokal rozciągnięty na wzór tramwaju wzdłuż ulicy 6-sierpnia, kilka niewielkich salek daje poczucie intymności, nie tracąc jednocześnie nic z atmosfery typowego bistro. Stoliki dla 1-6 osób, ale swobodnie można dostosować je do potrzeb większej grupy, można zająć całą salkę i mieć ją tylko dla siebie.

Obsługa bez zarzutu - szybka, sprawna i z poczuciem humoru, czyli dokładnie taka, jak być powinna.

W menu wybór kilkudziesięciu rodzajów naleśników wytrawnych, naleśników na słodko, kilku sałatek - naprawdę trudno się zdecydować. Wybieramy w końcu: naleśniki ziemniaczane (!) z nadzieniem z sera, ziemniaków i cebulki, naleśnik z sharmą podany z sałatą lodową i pomidorami, naleśnik z łososiem i twarożkiem, naleśnik z krewetkami i cukinią, naleśnik z fetą, pomidorami i oliwkami. Do każdego wybór z listy sosów ciepłych i zimnych. Wszystkie są doskonałe :) Bardzo sycące, jeden naleśnik z powodzeniem samodzielnie stanowi danie obiadowe.

Nie jest lekko, ale nie możemy sobie odmówić deseru - zamawiamy jeden na 6 osób - naleśnik z porzeczkami i serkiem macsarpone, podany z sosem śmietankowym i lodami waniliowymi. OMG. Rozpływamy się z zachwytu.

Za całość, z napojami, płacimy po 20 zł za osobę.

Ciekawa akcja na dodatkowy plus: http://manekin.pl/bookcrossing.html

Uwagi krytyczne: brak.

Manekin ma swoje restauracje również w Toruniu, Bydgoszczy, Gdańsku i Poznaniu - jeśli jedliście w którejś z nich, dajcie znać jak było ;)

Naprawdę szczerze polecam - świetne miejsce na lunch w tygodniu i w weekend, można usiąść w spokoju nad książką, przemiła atmosfera, doskonałe jedzenie. Tak trzymać.


http://manekin.pl/lodz.html

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Empatia (Łódź, Narutowicza)

typ lokalu: restauracja
lokalizacja: Łódź, ul.
Narutowicza 51
kuchnia: domowa, slow-food
poziom cen: dania główne od 11 do 60 zł
subiektywna ocena w skali 1-6: 6

Sami o sobie piszą tak:

W ciepłym, pachnącym i przytulnym miejscu, możesz zatopić się w smakach, które są ciągłą inspiracją naszych kucharzy...

Większość dostępnych produktów, z których przygotowujemy posiłki pochodzą z gospodarstw ekologicznych.

W myśl "zdrowie jest bezcenne" zastępujemy cukier - fruktozą, proponujemy "dobre" węglowodany, brązowy ryż, mąkę z pełnego przemiału, ciemne pieczywo np.: orkiszowe, oliwę z oliwek.

Aromat ziół zebranych z pól i łąk wieńczy smak naszych naturalnych posiłków.


Miejsce magiczne.
Malutkie, klimatyczne, ciepłe.

Jedzenie jak domowe, duży wybór, właściwie wszystko pyszne - to jedna z naszych ulubionych restauracji, nigdy nas nie zawiedli. Szczególnie polecam schab saute w towarzystwie kapustki zasmażanej (to dla tradycjonalistów), jambalaya też niczego sobie.

W śródmieściu i okolicy przemiła obsługa dowozi jedzenie do domu.

W menu śniadania, dania "na mały głód", makarony, sałatki, dania "na duży głód", desery, koktajle.
A poza menu - kucharz jest gotowy podjąć wyzwanie i przygotować to, na co akurat mamy ochotę.

Cenowo bardzo przystępnie, spokojnie można najeść się za kilkanaście złotych, choć można też spróbować przepiórek ;)

Polecam!



http://www.restauracja-empatia.pl/